Grupa naTemat

A jednak miałam rację Panie Redaktorze Lis! Free Palestine znaczy Wolna Palestyna. Palestyna musi uzyskać niepodległość

Kiedy kilkanaście dni temu pan redaktor Tomasz Lis komentował mój artkuł pt. Free Palestine! Wolna Palestyna! Koszmar bliskowschodni musi sie wreszcie skończyć, (http://wilkregula.natemat.pl/39939,free-palestine-wolna-palestyna-koszmar-bliskowschodni-musi-sie-wreszcie-skonczyc) rozpoczął swój wywód od pomyłki.

Pierwsze zdania redaktora Lisa brzmiały tak: Pani Wioletta Wilk-Reguła napisała w naTemat tekst pod tytułem "Uwolnić Palestynę". Już sam tytuł wydaje się dość dyskusyjny. Dlaczego? Bo jest to hasło terrorystycznego Hamasu, który - owszem - chce uwolnić Palestynę - ale od Żydów. A może autorka chce, by Palestynę uwolnić od terrorystycznego Hamasu, który zarządza Gazą? Chyba nie to ma na myśli, bo słowo Hamas w tekście nie pada.

Mój tekst i tytuł był o tym, że Palestyńczycy muszą uzyskać wolność, którą rozumiem jako niepodległość( angielskie słowo 'free' można istotnie przetłumaczyć jako czasownik - uwolnić, ale też jest to przymiotnik oznaczający 'wolny". Nie wiem skąd wziął się błąd redaktora Lisa, bo ja sama swój własny tytuł przetłumaczyłam w następnej frazie) Bez wolnej, czyli niepodległej Palestyny pokoju na Bliskim Wschodzie nie będzie. Pan Tomasz Lis zarzucił mi, że nie wspomniałam o Hamasie, od którego należałoby uwolnić Palestyńczyków. Zgoda. Jestem przeciwko ekstremizmom i wszelkim formom fanatyzmu. Nie rozumiem jak można życzyć komuś śmierci lub się z niej cieszyć. Ale co świat przyglądający sie dramatowi Palestyńczyków ma im do zaproponowania zamiast Hamasu? Co robi Izrael, aby Palestyńczycy nie chcieli głosować na Hamas? Jaka jest alternatywa?

Kilka dni temu Palestyńczycy odnieśli historyczne zwycięstwo w ONZ. Państwa członkowskie większością głosów przyznały Palestynie status państwa - obserwatora. Można było przewidzieć negatywną reakcję władz Izraela, ale decyzje jakie podjęto w następstwie wydarzeń z ONZ są szokujące: kolejne osiedla izraelskich osadników na terenie Palestyny na Zachodnim Brzegu mają zostać zbudowane. Czy to jest decyzja służąca pokojowi? Wszyscy słyszeliśmy jak Hillary Clinton krytykując podniesienie statusu Palestyny w ONZ mówiła o tym, że drogą do niepodległego państwa są negocjacje. Ale jak tu spokojnie negocjować, gdy co chwilę na terenach palestyńskich lokowani sa wrogo nastawieni izraelscy osadnicy chronieni przez izraelską armię? Jak można interpretować taką decyzję?

Pan Tomasz Lis w swoim artykule pt Uznać Izrael - tak na początek, pisze o tym, ze Izrael to jedyne demokratyczne państwo w tamtym regionie. Tak sobie myślę, że chyba ja inaczej niż pan Tomasz Lis rozumiem słowo demokracja. Bo z tego co wiem i co widziałam w Izraelu i Autonomii Palstyńskiej demokracja jest dla jednych ( swoich, czyli Żydów) ale niewiele jest jej dla tych innych - Palestyńczyków. Skoro Palestyńczycy mają tylko pewnego rodzaju autonomię, bo nie posiadają niepodległości, a formalnie w większości mieszkają na terenie Izraela, to rozumiem, że są obywatelami tego kraju. Dlaczego więc władze traktują ich gorzej? Dlaczego niszczą zbiorniki wody deszczowej na pustyni, które są nieocenione dla biednych ludzi mieszkających na terenach, gdzie woda jest bezcennym skarbem? Jak można nazwać kogoś, kto ludności cywilnej niszczy zbiorniki wody na pustyni?

Pan Tomasz Lis uważą, że zwrot zagarniętych przez Izrael ziem nie jest możliwy, bo przecież tam mieszkają Izraelczycy? Jestem zszokowana, że można coś takiego napisać. To znaczy, że skoro ktoś coś sobie ukradnie i odpowiednio długo potrzyma, to już jest jego? To dlaczego diaspora żydowska dopomina się od Polski zwrotu lub rekompensaty za nieruchomości pozostawione przez ich rodziców i dziadków w Polsce? Oczywiście tych spraw nie można porównać, gdyż powód, dla którego nieruchomości polskich Żydów zostały pozbawione właścicieli w czasie II wojny jest prosty - zginęli zabici przez Niemców, którzy okupowali nasz kraj.Ale powszechnie się uważa i jest to pogląd słuszny, że własność jest rzeczą świętą. Tymczasem teraz wciąż w majestacie prawa demokratycznego Izraela sprawa własności ziemi należącej do Palestyńczyków nie jest załatwiona. A świat się dziwi, że nie ma porozumienia, że Palestyńczycy nie rezygnują z tego co im się należy?

Kolejne restrykcje wobec niepokornej Palestyny wkrótce nadejdą. Już dziś słyszymy o blokadzie środków finansowych, które, jak podają media, należą się Palestyńczykom z budżetu Izraela. Pewnie to nie koniec. A szkoda, bo gdyby premier Netanjahu, tak zapalczywy w swoich poglądach na sprawy palestyńskie, miał więcej dobrych chęci, to zrozumiałby, że od kija lepiej działa marchewka. A gdy jej nie ma tam gdzie być powinna, to się jej szuka wszędzie, nawet w Hamasie.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj