Monarchia brytyjska coraz bardziej demokratyczna

22 kwietnia 2013r. Izba Lordów - czyli wyższa izba brytyjskiego parlamentu - przegłosowała nową ustawę o następstwie tronu, tzw. The Succession to the Crown Bill. To kolejny etap, po Izbie Gmin, tworzenia prawa w Wielkiej Brytanii. Pozostaje jeszcze podpis królowej, czyli Royal Assent. Gdy to nastąpi monarchia brytyjska wejdzie w nową epokę - będzie to epoka równych praw dla kobiet i mężczyzn w ich kolejce do najbardziej prestiżowego tronu na świecie.

W Wielkiej Brytanii od dawna nie było takiego przypadku, aby młodszy brat wyprzedził swoją starszą siostrę w kolejce do tronu. Obecnie panująca królowa Elżbieta miała tylko młodszą siostrę, zaś w pokoleniach jej ojca i dziadka mężczyźni, którzy wstępowali na tron byli jednocześnie najstarszymi dziećmi władcy. Ale jeśli cofniemy się do królowej Wiktorii, to uświadomimy sobie, że jej najstarszym dzieckiem była własnie córka nosząca po matce imię Wiktoria. Była to bardzo mądra i wartościowa dziewczyna, która jednak musiała ustąpić miejsca na tronie swemu młodszemu bratu Bertiemu, który w 1901 roku został królem jako Edward VII. I chociaż w czasie swojego dziewięcioletniego panowania Edward dał się poznać jako władca roztropny i bardzo popularny, to jednak w młodości, jako następca tronu zachowywaqł się bardzo nieodpowiedzialnie. Gdyby królowa Wiktoria i jej mąż książę Albert mogli wybierać spośród swoich dzieci ( mieli ich w sumie dziewięcioro), to pewnie woleliby na tronie odpowiedzialną, zrównoważoną Wiktorię niż jej młodszego brata Bertiego.


Zmiany wprowadzone przez parlament brytyjski i zaakceptowane przez 15 innych parlamentów krajów, które uznają monarchę brytyjskiego także za swoją głowę państwa, to przełomowa decyzja. W kraju, który jest ze wszech miar wzorem demokracji, monarchia była niechlubnym przykładem instytucji, która nie kierowała sie zasadą równości. Nadal pozostaje w tej kwestii wiele do zrobienia, jak choćby sprawa religii wyznawanej nie tylko przez monarchę, ale też innych członków rodziny królewskiej. Zasada mówiąca o tym, że muszą to być protestanci, a nie daj Boże katolicy, jest nie tyle śmieszna, co zaprzecza podstawowym wolnościom, które Wielka Brytania musi przestrzegać. Najnowsze zmiany w prawie dotyczącym nastepstwa tronu idą jednak w dobrym kierunku. Oby tak dalej. Monarchia brytyjska jest coraz bardziej demokratyczna. Njawyższy czas!
Trwa ładowanie komentarzy...