Słodkie życie przedsiębiorcy, czyli propozycja dla liderów związkowych: zaznajcie tej słodyczy!

Mój mąż Tomek przez 5 lat był dializowany i czekał na przeszczep. W tym czasie prowadził firmę. 2 sierpnia dostał telefon: jest dla pana nerka. Niestety nie było happy endu. Nerka okazała się zakażona i mój mąż zmarł. Gdy po tygodniu bycia w śpiączce obudził sie na dwa dni, moje szczęście nie miało granic. Gdy zapytałam go co mogę dla niego zrobić, wyszeptał: zapłać za mnie ZUS.

Mało kto w tym kraju zdaje sobie sprawę z tego, że przedsiębiorca nie może być chory. Nasz system tego nie przewiduje. A przecież kryzys, który jest zmorą dla ludzi zdrowych, dla kogoś kto 3 razy w tygodniu leży na dializie, jest po prostu udręką. Wychodzi półprzytomny ze szpitala i jedzie do firmy, bo przecież są pracownicy, trzeba płacić podatki, VAT, no i ZUS! Nie można tak po prostu powiedzieć jestem chory, nie mam siły, nie daję rady.



Mój mąż był bardzo dzielnym człowiekiem. Nie poddawał się. Jako jedyny przyjeżdżał na dializy własnym samochodem( innych dowoził i odwoził specjalny transport medyczny). Skołowany i słaby jechał do firmy i próbował coś robić. Szukał nowych tematów, miał plany. Firma ledwo zarabiała na koszty, ale to nie przeszkodziło ZUSowi zabrać mu połowę renty wynoszącej ok. 800 zł, bo pojawiły sie zaległości w płaceniu składek. Mój mąż mimo, że rencista, musiał płacić za siebie 1000 zł ZUSu.

Gdy słyszę wypowiedzi liderów związkowych, którzy są dla mnie niczym więcej jak grupą cwaniaków i obiboków, na temat słodkiego życia właścicieli firm, to chciałabym krzyknąć: weźcie się do roboty, załóżcie działalność, zatrudniajcie ludzi, zmniejszajcie bezrobocie. Płaćcie im wysokie pensje i bieżcie na siebie odpowiedzialność za nich. To takie proste. Dajcie dobry przykład, zamiast gadać głupoty.

Mam wielki żal do Polski, do wszystkich polityków, którzy tworzą system niesprawiedliwości społecznej. Mój mąż nie żyje a ja postanowiłam założyć firmę i podjąć jego zobowiązania. Robię to dla niego, ale zastanawiam się nad przeniesieniem firmy za granicę. Może do Wielkiej Brytanii? W naszym kraju nie ma sensu być ambitnym, przedsiębiorczym. Można przypłacić to życiem.
Trwa ładowanie komentarzy...